Spotkanie "na szczycie" dębickiej A-klasy pokazało, który zespół jest obecnie lepszy. W bezpośrednim starciu pokonaliśmy drużynę LKS Stasiówka na ich terenie i to aż 3:6.
Spotkanie nie rozpoczęło się jednak przyjemnie dla naszych zawodników. Od pierwszych minut nie umieliśmy sobie poradzić z grą na dość specyficznym, małym boisku. Gospodarze za to przyzwyczajeni do takiego placu gry grali długimi piłkami za plecy naszych obrońców, powodując to, że Ci gubili się bardzo często. I tak już na początku dostaliśmy pierwszy cios. Na pograniczu pola karnego napastnika rywali faulował Adrian Kusek, a sędzia pokazał na jedenastkę. Dosyć kontrowersyjny karny, ale sędzia widział najlepiej, że faul był już w szesnastce. Strzał z jedenastu metrów obronił Piotrek Mirus, ale przy dobitce nie miał już nic do powiedzenia.
Nasi jednak otrząsnęli się szybko i już kilka minut później doprowadzili do wyrównania. Idealnym kilkudziesięciometrowym podaniem do Rafała Galasa popisał się Łukasz Drąg, a ten z szesnastu metrów uderzeniem z pierwszej piłki uderzył na bramkę. Piłka po drodze jeszczeskozłowała i wpadła do bramki pod pachą bezradnego bramkarza gospodarzy.
Chwilę później byliśmy już na prowadzeniu. Stało się to za sprawą Grześka Domka. Próbował strzelać już od pierwszej minuty, raz, drugi, trzeci, aż wreszcie wpadło. I to jak! Uderzeniem zokoło czterdziestu metrów zaskoczył bramkarza, który niepotrzebnie chwilę wcześniej wyszedł z bramki.
Trzeciego gola zdobył znowu Rafał Galas. Wykorzystał on dośrodkowanie i pokonał golkipera gospodarzy niemal w identyczny sposób, jak przy pierwszym golu, z tą różnicą, że tym razem wcześniej przyjął piłkę. Swoją bramkę mógł strzelić jeszcze Adrian Augustyn, ale pech chciał, że piłka po jego strzale odbiła się od słupka.
Stasiówkakilka minut przed końcem pierwszej połowy zdołałazdobyć jeszczebramkę kontaktową.
Po zmianie stron, w naszym składzie nastąpiły trzy zmiany- zeszli: Augustyn, Rokosz i Szewczyk, a na placu gry pojawili się Wal oraz bracia Miazga. Od początku przycisnęliśmy przeciwnika i efekty widoczne były od razu. Najpierw pięknym prostopadłym podaniem popisał się Michał Galas, zaś Bartek Miazga perfekcyjnie je wykorzystał podwyższając nasze prowadzenie na 2:4. Zaraz po tym sam na sam wyszedł Witek Wal, ale w decydującym momencie... zabrakło mu zimnej krwi.
Zawodnicy ze Stasiówki walczyli jednak o swoje i ponownie zdobyli bramkę kontaktową. Po długim rzucie z autu, najwyżej w polu karnym wyskoczył napastnik Stasiówki i uderzeniem głową zaskoczył Mirusa.
W 70 minucie po indywidualnej akcjiz prawej strony, Waldek Miazga wpadł z piłką w pole karne i wyłożyłją na 11 metr, gdzie był już jego młodszy brat - Bartek, który uderzył tak, że bramkarz nawet nie drgnął. Było już 3:5.
Dosłownie trzy minuty później z rzutu wolnego z dwudziestu metrów mocno, wspaniale uderzył Waldek Miazga i podwyższył jeszcze bardziej nasze prowadzenie ustalając wynik spotkania na 3:6.
Ostatni kwadrans to ciągłe ataki z naszej strony i mnóstwo dogodnych sytuacji, lecz wszystkie niewykorzystane. Wynik do końca nie uległ już zmianie.
MAMY LIDERA! W PODGRODZIU MAMY LIDERA!
:)